niedziela, 26 marca 2017

Wspomnienie o twórcy polskiej szkoły edukacji zdrowotnej - prof. Macieju Demelu

Po powrocie z Lublina zastałem list od pani prof. dr hab. Barbary Woynarowskiej z Uniwersytetu Warszawskiego, w którym pisze, że pod koniec stycznia zmarł twórca polskiej szkoły edukacji zdrowotnej oraz nowoczesnej koncepcji wychowania fizycznego - prof. dr hab. Maciej Demel dr h.c. Informację tę otrzymała od Syna zmarłego Profesora - pana Jakuba Demela, u którego w Bieszczadach mieszkał Pan Profesor od 2 lat.

W dn. 6 marca 2017 r. urna z prochami Pana Profesora Macieja Demela została złożona do grobu w Krakowie na cmentarzu Rakowickim. Profesor życzył sobie, aby pogrzeb odbył się tylko z udziałem Rodziny. Uczestniczyło w tym Pożegnaniu dwóch Profesorów - pani prof. Barbara Woynarowska i prof. Henryk Grabowski z AWF w Katowicach.

W lipcu br. Profesor M. Demel skończyłby 94 lata. Piszę o Nim, gdyż doskonale pamiętam z okresu własnych studiów Jego publikacje, które były podstawą kształcenia na kierunku pedagogika, a zapewne i w naukach o kulturze fizycznej. Wprawdzie w Wikipedii znajdziemy podstawowe informacje biograficzne oraz najważniejsze publikacje naukowe i oświatowe tego znakomitego Uczonego, społecznika i edukatora nauczycieli kilku generacji, to jednak warto je w tym miejscu poszerzyć.

Maciej Demel (ur. 26 lipca 1923 w Twierdzy Modlin, zm. 27 stycznia 2017) – polski pedagog, lekarz, profesor nauk o kulturze fizycznej, specjalista w zakresie teorii wychowania fizycznego i pedagogiki zdrowia Cały okres własnej edukacji, a następnie pokonywania kolejnych etapów w karierze naukowej przypadł na PRL.

Maciej Demel najpierw ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie w zakresie wychowania fizycznego (1948), a następnie pedagogiki (1949), zaś w 1952 r. został lekarzem. Od początku swoich studiów był ściśle związany z edukacją w zakresie kultury fizycznej, stąd tak wielostronna była u niego potrzeba wykształcenia. Stopień naukowy doktora nauk humanistycznych otrzymał w 1962, zaś habilitował się na Uniwersytecie Warszawskim w 1965 r. także w dziedzinie nauk humanistycznych. Tytuł profesora nadzwyczajnego nauk o kulturze fizycznej uzyskał jako pierwsze w naszym kraju w 1970 roku, zaś tytuł profesora zwyczajnego w 1979 r.

Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie nadała w 1993 r. temu nestorowi polskiej edukacji zdrowotnej i kultury fizycznej godność doktora honoris causa. Profesor Maciej Demel był w latach 70. XX w. członkiem Komitetu Rehabilitacji, Kultury Fizycznej i Integracji Społecznej przy Wydziale VI - Nauk Medycznych PAN.

Jak wspomina Profesora Barbara Woynarowska:

"Prof. Maciej Demel stworzył i rozwijał przez wiele lat oryginalną, nowoczesną, humanistyczną teorię wychowania fizycznego, traktowanego jako proces przygotowania dzieci i młodzieży do uczestnictwa w kulturze fizycznej w całym życiu. Demelowska koncepcja zakłada ścisły związek wychowania fizycznego i zdrowotnego. Był twórcą koncepcji i podstaw teoretycznych wychowania zdrowotnego w Polsce, twórcą pedagogiki zdrowia, autorem pierwszej w Polsce monografii poświęconej tej subdyscyplinie pedagogiki (1980).

Maciej Demel był najwybitniejszym historykiem ruchu higienicznego w Polsce. Od początku lat 60. XX w. prowadził studia źródłowe nad polskim ruchem higienicznym. W Jego dorobku znajduje się wiele publikacji poświęconych rozwojowi tego ruchu i jego najwybitniejszym twórcom, w tym szczególnie cenne:

Monografie:

• Pedagogiczne aspekty warszawskiego ruchu higienicznego (1864-1914). Monografie Pedagogiczne t. 12. Wrocław, Ossolineum 1964.

• Księga tradycji Polskiego Towarzystwa Higienicznego, chronologia – biografia – topografia. Tom I. Czas niewoli. Problemy Higieny 1986 nr 1.

• Księga tradycji Polskiego Towarzystwa Higienicznego, chronologia – biografia – topografia. Tom 2. Między wojnami. Problemy Higieny 1991 nr 35.

• Z dziejów promocji zdrowia w Polsce tom I i II oraz tom III. Kraków, Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie, Kraków 2000."


Należy ten zbiór poszerzyć o tak kluczowe dla pedagogiki publikacje naukowe, jak:

• Propedeutyka wychowania fizycznego (1965)

• O wychowaniu zdrowotnym (1968)

• Szkice krytyczne o kulturze fizycznej (1973)

• Teoria wychowania fizycznego (1974).

Warto dostrzec niebywały wkład prof. M. Demela w rozwój historii polskiej oświaty, bowiem niezależnie od swoich bezpośrednich form działalności naukowo-badawczej zorientowanych na bieżący stan rozwoju edukacji zdrowotnej w naszym kraju i wychowania fizycznego oraz kształcenia kadr w tym profilu, prowadził znakomite badania biograficzne, w których wykazywał ścisłe związki pedagogiki z medycyną, w tym w zakresie profilaktyki zdrowotnej dzieci i młodzieży.

Był tym, który dał niezwykle silny impuls do rozwoju pedagogice zdrowia. To właśnie jej fundamentem stała się medycyna i teoria wychowania fizycznego. Słusznie wskazywał na to, że pogranicza tych dziedzin wiedzy zostały wprawdzie dostrzeżone w latach 20. XX w., ale miały wówczas charakter działań doraźnych, a nawet marginalizowanych.

W czasie II Kongresu Nauki Polskiej w 1972 r. prof. Maciej Demel przeprowadził wraz z Edwardem Mazurkiewiczem i Hanną Wentlandtową szeroką analizę stanu rozwoju pedagogiki zdrowia, w tym oświaty zdrowotnej upominając się nie tylko o zwiększenie zainteresowania poznawczego tymi sferami nauki i edukacji, ale koniecznego podjęcia działań przez władze kraju, by społeczna służba zdrowia i szkolnictwo państwowe realnie i skutecznie angażowały się w profilaktykę zdrowia, zwalczanie chorób, alkoholizmu, w tym szczególnie prowadzenia szerokiej oświaty zdrowotnej na wsi oraz w zakładach pracy.

Prace naukowe prof. M. Demela przyczyniły się znacząco do rozwoju historii medycyny. Jak wspomniałem, jego badania biograficzne były publikowane w rozprawach poświęconych wybitnym higienistom i lekarzom:

• W służbie Hygei i Syreny. Życie i dzieło doktora Józefa Polaka. Warszawa, PZWL 1964.

• Nauczyciel zdrowia, Zycie i dzieło doktora Stanisława Kopczyńskiego. Warszawa, Nasza Księgarnia 1972.

• Siedem pasji doktora Dobrzyckiego. Warszawa, PZWL 1974.

• Wysoko jak król Zygmunt. Życie i dzieło doktora Stanisława Markiewicza. Warszawa, PZWL 1977.

• Aleksander Landy. Życie i dzieło. Lekcja pedagogiki i medycyny przyszłości. Warszawa, PWN 1982.

Warto sięgać do historii i dokonań tego klasyka polskiej myśli pedagogicznej i medycznej, by dostrzec ogromny wkład prof. Macieja Demela w stan i rozwój kultury fizycznej oraz zdrowotnej - także w czasach nam współczesnych.

sobota, 25 marca 2017

Naukowcy prowokują młodzież!


W sieci krąży List-Apel naukowców - głównie członków rzeczywistych i korespondentów Polskiej Akademii Nauk - zapewne pamiętających czasy PRL, kiedy godnie bronili represjonowanych profesorów w uniwersytetach.

Najpierw przytoczę treść Listu, na którą trafiłem w mediach społecznościowych, a nie na stronie Polskiej Akademii Nauk. Prezes PAN listu nie podpisał, bo przecież zabiega o przekształcenie tej placówki w polski Harvard. Na moim uniwersytecie nikt nie wie o tym Liście. Czyżby był tajny? Chyba już nie, skoro trafił na stronę uwielbianego przez rząd tygodnika Newsweek. Środowisko naukowe nie jest ani jednolite, ani solidarne, ani też wobec siebie uczciwe, więc może to kontynuacja znaku czasu, który wcale nie przeminął?

List - Apel Naukowców jest następującej treści:

„Nasz kraj od ponad 25 lat cieszy się wolnością, o którą walczyły miliony Polek i Polaków. W tym czasie – jako społeczeństwo – odnieśliśmy wiele sukcesów, ale też popełniliśmy wiele błędów. Ostatnie lata to czas przewlekłego sporu politycznego, który wykracza już poza typowe ramy międzypartyjnych dyskusji. Jego efektem są gwałtowne zmiany zachodzące w instytucjach państwa demokratycznego: sądach, prokuraturze, służbie cywilnej i wojsku, a także publicznych mediach. Utrudnia to pracę nad naprawą służby zdrowia, rynku pracy, emerytur, czy szkolnictwa.

My, przedstawicielki i przedstawiciele świata nauki i edukacji, obserwujemy to ze smutkiem i coraz większym niepokojem. Uważamy, że wobec narastającego problemu postprawdy i teatralizacji polityki, a także wobec odrodzenia ruchów antynaukowych i podważania opinii ekspertów, sytuacja jest szczególnie groźna i może doprowadzić do nieprzewidywalnych dla społeczeństwa skutków.

Uważamy, że – niezależnie od opcji politycznych i światopoglądu – trzeba szukać rozwiązań i projektów, które pomogą uczynić Polskę bardziej solidarną, przyjazną dla wszystkich. Potrzebna jest dyskusja nad takim ustrojem Rzeczypospolitej, który będzie rzeczywiście sprawiedliwy i odporny na zmiany nie mające na celu dobra wspólnego. Wypatrujemy zatem pomysłów, które nie będą jedynie przedłużeniem populistycznej gry o władzę, ale zostaną rzetelnie umocowane w najlepszych praktykach innych krajów i w wiedzy naukowej.

Dzisiejsze elity polityczne obarczone są latami złych nawyków. Młodsi, którzy nie mają cennego doświadczenia obalania komunizmu i tworzenia “Solidarności”, nie znają świata, w którym czegoś zrobić się nie da. Są ludźmi bez fałszywych kompleksów, żyjącymi nie tylko w Polsce, ale także w Europie. Dlatego zwracamy się przede wszystkim do nich – do młodego pokolenia działaczy i działaczek politycznych i społecznych. Zacznijcie merytoryczną pracę!

Lata transformacji ustrojowej nie były łatwe. Naprawa kraju wymagała często pospiesznego wprowadzania zmian. Łatwo przy tym o błędy, o pominięcie rzetelnej wiedzy i fachowych analiz. Teraz czas na politykę mądrą, opartą na wiedzy, faktach i doświadczeniu. Trzeba zacząć od razu, niezależnie od poczynań władzy. Reformy należy przecież przemyśleć, mądrze zaplanować i zaprojektować jako całość, stroniąc od pojedynczych zmian, które mogą być wzajemnie sprzeczne.

Zorganizujcie i przeprowadźcie serię debat, konsultacji społecznych i badań, w których – razem z ekspertami i ekspertkami – przygotujecie swoją wizję dla Polski, konkretne projekty i praktyczne rozwiązania. Chcemy Was w tym wesprzeć, ale inicjatywa musi, siłą rzeczy, wyjść od Was. Zadania o których piszemy nie są łatwe. Ale w Młodych nadzieja.”

Inicjatorzy i inicjatorki listu (w porządku alfabetycznym):

Prof. dr hab. Iwo Białynicki-Birula, Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, czł. rzecz. PAN, fizyka

Prof. dr hab. Jerzy Brzeziński, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, czł. rzecz. PAN, psychologia

Prof. dr hab. Janusz Marek Bujnicki, Międzynarodowy Instytut Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie, czł. koresp. PAN, bioinformatyka

Prof. dr hab. Magdalena Fikus, Instytut Biochemii i Biofizyki PAN, biochemia

Dr Piotr Goldstein, nauczyciel, Narodowe Centrum Badań Jądrowych, fizyka

Prof. dr hab. Stanisław Gajda, Uniwersytet Opolski, czł. rzecz. PAN, językoznawstwo

Prof. dr hab. Michał Głowiński, Instytut Badań Literackich PAN, czł. rzecz. PAN, literaturoznawstwo

Prof. dr hab. Paweł Golik, Uniwersytet Warszawski, biologia

Prof. dr hab. Janusz Grzelak, Uniwersytet Warszawski, psychologia

Prof. dr hab. Dariusz Jemielniak, Akademia Leona Koźmińskiego, zarządzanie

dr hab. Joanna Jurewicz, prof. UW, Uniwersytet Warszawski, orientalistyka

Prof. dr hab. Małgorzata Kossowska, Uniwersytet Jagielloński, czł. koresp. PAN, psychologia

Prof. dr hab. Jarosław Kuśmierek, Instytut Biochemii i Fizyki PAN, biochemia

Prof. dr hab. Kazimierz Zbigniew Kwieciński, Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika, czł. rzecz. PAN, pedagogika (socjologia edukacji)

Prof. dr hab. Maciej Lewenstein, ICREA (Institucio Catalana de Recerca i Estudo Avaneats) w Barcelonie, fizyka

Prof. dr hab. Mirosława Marody, Uniwersytet Warszawski, czł. rzecz. PAN, socjologia

dr hab. Zbigniew Mikołejko, prof. nzw. Instytut Filozofii i Socjologii PAN, filozofia

Prof. dr hab. Stanisław Mossakowski, Instytut Sztuki PAN, czł. rzecz. PAN, historia sztuki

Prof. dr hab. Ryszard Nycz, Uniwersytet Jagielloński / Instytut Badań Literackich PAN, czł. rzecz PAN, literaturoznawstwo i kulturoznawstwo

Prof. dr hab. Hubert Orłowski, Uniwersytet Adama Mickiewicza, czł. rzecz. PAN, literaturoznawstwo

Prof. dr hab. Piotr Pierański, Politechnika Poznańska, fizyka

Prof. dr hab. Andrzej Rychard, Instytut Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, czł. koresp. PAN, socjologia

Prof. dr hab. Piotr Salwa, Uniwersytet Warszawski, czł. koresp. PAN, literaturoznawstwo

dr hab. prof. PAN Joanna Schiller-Walicka, Instytut Historii Nauki PAN, historia

Prof. dr hab. Jan Strelau, SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny, czł. rzecz. PAN, psychologia

Prof. dr hab. Jerzy Strzelczyk, Uniwersytet Adama Mickiewicza, czł. koresp. PAN, historia

Prof. dr hab. Łukasz Turski, Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, fizyka

Prof. dr hab. Michał Tymowski, Uniwersytet Warszawski, czł. koresp. PAN, historia

Prof. dr hab. Andrzej Walicki, czł. rzecz. PAN, historia idei

Prof. dr hab. Stanisław Waltoś, Uniwersytet Jagielloński, czł. rzecz. PAN, prawo

Prof. dr hab. Piotr Węgleński, Uniwersytet Warszawski, czł. rzecz. PAN, biologia

Prof. dr hab. Jerzy Wilkin, Uniwersytet Warszawski, czł. rzecz. PAN, ekonomia

Prof. dr hab. Bogdan Wojciszke, SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny, czł. rzecz. PAN, psychologia

Prof. dr hab. Jan Woleński, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania, czł. koresp. PAN, filozofia

Maria Zaborowska-Kuśmierek, nauczycielka fizyki



(...) a karawana władzy jedzie dalej...

Zastanawiająca jest zbieżność tego Apelu z wypowiedzią posła-seniora Kornela Morawieckiego, który wraz z synem - wicepremierem rządu skierował w wywiadzie apel: (...) o reagowanie na wszelkie prywaty w nauce oraz eliminowanie osób, które naruszyły zasady etyczne w tym zawodzie. Chciałbym, aby również politycy zaczęli się tą sprawą interesować."

Nieco wcześniej mówi w tym wywiadzie o konieczności przeprowadzenia lustracji wśród wszystkich naukowców: "Ważne jest oparcie nauki na takich wartościach jak prawda, rzetelność i transparentność. Nie ma rozwoju również bez sprawdzenia, jakie w danym środowisku są powiązania rodzinne czy biznesowe. Niestety w Polsce są instytucje, gdzie niejawne zależności z czasów PRL-u są nadal żywe. To nie jest normalna sytuacja, ponieważ ci ludzie pilnują tylko swojego interesu. Nie widzą tego, że nauka jest konieczna i niezbędna dla rozwoju Polski. Kariera i pieniądze, nie powinny być motorem odkryć naukowych, ale pasja."

Jak widać, czekają nas wszystkich ciekawe czasy i wydarzenia. Historycy nauki będą mieli co badać, tylko czy swoje wyniki opublikują w języku angielskim w czasopismach z listy A? Nie rozumiem, na jakiej podstawie redakcja Newsweeka zamieszczając ów List stwierdza, że uczeni proponują powoływanie naukowych think tank'ów? Istnieje w naszym kraju wiele pozaakademickich, niepublicznych instytutów badawczych, naukowych, które nie są naukowymi sensu stricto, ale wykorzystują wiedzę i metodologię nauk społecznych do weryfikowania zdarzeń czy decyzji politycznych w naszym kraju. Od wielu lat każda formacja partyjna w III RP posiada własny think tank a także młodzieżowe przybudówki. Po co więc młodzi mieliby tworzyć nowe?

Każdy, kto czytał poważne prace z socjologii na temat demokracji partycypacyjnej doskonale wie, że forma konsultacji jest na najniższym szczeblu - po manipulacji i terapii, a zatem zaliczana jest do działań pozornych, które z demokracją i demokratyzacją społeczeństwa niewiele mają wspólnego. Już nawet obecna władza zaczęła uciekać od tej nazwy i formy, stosując klasyczną manipulację (socjotechnikę) i PR-ową terapię wobec obywateli, a nawet operując pojęciem "debata". Zaskakuje zatem budowanie Apelu w potocznym i propagandowym zarazem formacie.

Apel w stylu "Zacznijcie merytoryczną pracę!" w zastanych warunkach makropolitycznych jest naiwny i nie ma szans na spełnienie. Chyba, że implicite w/w naukowcy apelują do młodych, by przeprowadzili rewolucję społeczno-ustrojową, bo już dalej nie da się w tym kraju racjonalnie tworzyć szans na godne życie wszystkich pokoleń?

piątek, 24 marca 2017

Czy czeka nas kolejna symfonia Hirsch-moll?


Każdy, kto chociaż raz uda się na koncert orkiestry symfonicznej do filharmonii, jest w pełni świadom tego, z jakim kunsztem artystycznym spotka się w trakcie muzycznego wydarzenia. Są wśród nas miłośnicy wybranych kompozytorów, których utwory koją ich umęczoną codziennymi sprawami duszę, ale też są i sympatycy, wielbiciele konkretnego dyrygenta czy/i solisty. Najlepsi dyrygenci nie poprowadzą wszędzie i z wszystkimi koncertu, podobnie jak wybitni soliści nie wystąpią w każdym miejscu i z każdym dyrygentem, a tym bardziej z każdą orkiestrą.

Natomiast prawdziwi muzycy zagrają z każdym solistą, który jest wiodącym instrumentalistą w czasie danego koncertu i dadzą się poprowadzić przez każdego dyrygenta. Dla nich jest to wielki zaszczyt i wyróżnienie, a przy tym nie ma znaczenia, jakie są jego/jej cechy osobowościowe, przymioty formalne, statusowe. Jeśli już, to stają się one istotnymi dla początkujących w kontakcie ze sztuką muzyczną słuchaczy. Są być może pierwszym "magnesem" czy powodem do udania się na koncert.

Dla konesera sztuki nie ma to już znaczenia, gdyż najważniejsza dla niego jest muzyka. W minioną niedzielę byłem wraz z organizatorami Festiwalu Nauki w Dąbrowie Górniczej (Wyższa Szkoła Biznesu w Dąbrowie Górniczej) na koncercie Filharmonii Wrocławskiej w Katowicach, w przepięknym gmachu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. Artyści sprawili miłośnikom muzyki wyjątkowe przeżycia estetyczne.

W pierwszej części wysłuchaliśmy koncertu wiolonczelowego C-dur Hob.VIIb:1 Josepha Haydna (trzy części: Moderato, Adagio, Allegro molto)w którym jako solista wystąpił Nicolas Altstaedt z Wiednia, zaś w drugiej części - V Symfonii cis-moll Gustava Mahlera. Orkiestrą dyrygował znakomity artysta - pianista i dyrygent, który prowadził koncerty z wieloma zespołami na całym świecie (Nowy Jork, Los Angeles, Tokio, Monachium, Oslo, Toronto, Szanghaj itd.) obecnie wykładowca dyrygentury w Hochschule fuer Musik, Theater und Medien w Hanowerze - Eiji Oue.


Dobry dyrygent daje szansę do efektownego popisu soliście, ale po koncercie dziękuje każdemu muzykowi z osobna, bowiem nie da się uzyskać najwspanialszego efektu bez perfekcyjnej gry każdego muzyka. Burza oklasków po występie sprawia największą satysfakcję wszystkim artystom. Czy dyrygent - profesor szkoły wyższej - musi zastanawiać się nad tym, ile punktów w ocenie parametrycznej zostanie mu zaliczonych do oceny jego twórczej pracy? Czy w którymkolwiek katalogu znajdziemy informację o jego indeksie Hirscha? To byłaby gra fałszywymi nutami.

Ile mamy w uniwersytetach czy akademiach orkiestr czy małych zespołów muzycznych, nawet kwartetów, które tworzą dobra kultury światowej, kontynentalnej czy/i narodowej? Edukacja przecież to kultura. Wciąż nasi politycy o tym zapominają, traktując naukę i kształcenie studentów instrumentalnie, rynkowo, przedmiotowo, a więc doraźnie. To, co dzisiaj jest wytwarzane pod zamówienia ministra, jutro znajdzie się na śmietniku historii. Czy minister nauki i szkolnictwa wyższego jest/może być dyrygentem narodowej orkiestry akademickiej? Nie ma takiej sali koncertowej nigdzie na świecie. Tym bardziej w Polsce.

Czy rektorzy uczelni są dyrygentami? Też nie, bowiem każdy wydział, każda międzywydziałowa jednostka jest odrębną orkiestrą, często in statu nascendi. Czy dziekani i dyrektorzy instytutów są dyrygentami naukowej orkiestry? Wolne żarty, ktoś powie. Jedni grają na siebie, inni nawet nie potrafią utrzymać w ręce batuty, a jeszcze inni nie mają albo solistów, albo dobrych muzyków, albo nastrojonych instrumentów, albo jednego, drugiego i trzeciego, a może i czwartego, a tu niewypowiedzianego.

W orkiestrze nie wystarczy okazać się dyplomem ukończenia jakiejkolwiek szkoły, studiów czy posiadaniem stopnia naukowego doktora, doktora habilitowanego czy tytułu profesora, bo naj-nadzwyczajniej w świecie trzeba chcieć i umieć grać. Tymczasem wielu w zespołach naukowych "orkiestr" ma tylko dyplomy, dopisuje się do czyichś utworów, a co gorsza fałszuje w każdym wykonaniu.

Niektórzy najchętniej jeżdżą po świecie, by rzekomo przygotować się do koncertu, ale nie przywożą do kraju żadnego instrumentu, inspiracji i nie wykonują nowych utworów. Czasami włączają się do międzynarodowych orkiestr, ale tylko po to, by uderzając w talerze perkusyjne robić więcej hałasu, niż wynikałoby to z ich własnej twórczości. Są w "orkiestrach" jednostek akademickich, ale strach ich włączyć do składu, bo z samymi puzonami nie wykona się żadnego utworu.

Co to za dyrygent, który jest jak instrument dęty? Co to za orkiestra, która tak fałszuje, że nawet solista nie jest w stanie użyć współbrzmień czterodźwiękowych, by ukazać dynamiczne możliwości wykorzystania artystycznych środków.

Przed nami tworzone nowe prawo o szkolnictwie wyższym, nauce, a nawet stopniach i tytułach naukowych. Już wyobrażam sobie ten rozmach oraz bogactwo treści i środków. Ciekawe, czy dojdzie dzięki rozpisanej partyturze do przewartościowania dotychczasowych akademickich aksjomatów. Czy nadal będziemy musieli realizować utwory w G-dur w zespołach z rozstrojonymi instrumentami, brakiem solistów i dyrygentami, którzy nie mają swoim orkiestrom nic nowego do zaproponowania? Być może znowu czeka nas III Symfonia Hirsch-moll w przekazie Scopus-dur?